Zastanawiasz się czy w swoim życiu widzisz siebie? Może widzisz kogoś, kto wykonuje określony program składający się z szeregu czynności, które zajmują go tak bardzo, że nie widzi już w nich siebie? Czy zastanawiasz się, jakie jest Twoje prawdziwe JA, a co jest wyuczone, przyjęte od rodziców, przodków, środowiska ? JAK Ty czujesz się z codziennością, którą sobie stworzyłeś? Kim właściwie jesteś? 

Dlaczego zaczęłam szukać odpowiedzi na te pytania?

Kilka lat temu zorientowałam się, że zapędziłam się za bardzo w moim podążaniu do doskonałości w wszelkim założonym aspekcie życia (czyli każdym możliwym 😀 ). O tym, że posunęłam się za daleko, dało znać moje ciało. Uporczywie próbowało pokazać, że powinnam zwolnić. Upominało się o odpoczynek i zatrzymanie. Po 1,5 roku wizyt u różnych lekarzy było dla mnie jasne, że to tylko objawy psychosomatyczne.  Leczenie objawów nic tu nie da, trzeba dojść do przyczyny. Od tamtej pory wydarzyło się naprawdę dużo. Wykonałam ogromną pracę.. Czy Tobie jest potrzebna jakaś konkretna sytuacja, żebyś zaczął się zastanawiać nad pytaniami, które zadałam? Może właśnie dlatego trafiłeś na ten artykuł? Ufam jednak, że oszczędziłeś sobie negatywnego motywatora.

Od zaczęłam? 

Przed odgrzebaniem przyczyn, określiłam gdzie jestem. Odkryłam Moje tu i teraz. Co umiem? Co potrafię? Co mnie denerwuje, a co dodaje skrzydeł? Gdzie w ogóle jestem na swojej drodze i czy to miejsce, w którym jest mi dobrze?

W moim doświadczeniu ważnym elementem jest było zdefiniowanie, emocji które we mnie siedziały i uczuć, które doświadczałam. Co wyparłam, bo tak wypadało? Może tego wymagała sytuacja? Emocje to informacja. Za emocjami kryją się ważne informacje. Czy pozwalam sobie je usłyszeć? 
Prawdziwe poznawanie siebie to proces. Z początku podczas niego nie raz przechodziłam z jednej skrajnej postawy w drugą. Miałam kryzysy i huśtawki nastrojów. W moim odczuciu było to nie raz absolutnie niezbędne, żeby znaleźć środek. Miejsce, które faktycznie czuję, że jest moje. Poznanie obu biegunów daje większe zrozumienie sytuacji.  Dawało  świadomość, dlaczego chcę być właśnie tutaj. Zaprzeczenie status quo to podstawa do zmiany

Jeżeli już dobrze definiowałam to, co jest blokadą mogłam coś z nią zrobić.  Jest dostępnych mnóstwo narzędzi do przeprowadzenia zmian. Pytanie tylko, które z nich w danym temacie rezonowały ze mną najbardziej. Należy pamiętać, że co dobre dla jednego, dla drugiego takim może nie być. 

Jak odkrywałam to co ukryte?

U każdego sytuacja jest całkiem inna. Ja zmianę zaczynałam od tego co w danym czasie było największą blokadą. Spraw, które wymagają przeanalizowania nie raz było więcej, ale w mojej ocenie nie było potrzeby i możliwości żeby zabierać się od razu za wszystkie na raz. Dla mnie skuteczność wprowadzanych zmian osobistych zapewniła jedna zasada – jedna rzecz na raz. Zmiana to też duży wydatek energetyczny, a więc za dużo zmian na raz mogłoby spowodować przemęczenie, a w konsekwencji rezygnację z obranej drogi.

Co zaczęłam odkrywać? 

Przede wszystkim zaczęłam być bardziej świadoma tego, co wpływa na moje wybory i zachowania. Następstwem tego możliwość świadomego działania w tym zakresie. Jak powiedział Carl Gustav Jung „Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem”.

Czym jest ta „nieświadomość”? Otóż nasz umysł działa w sferze świadomości, która rejestruje tylko małą część tego, co się dzieje. Resztę trafia do naszej podświadomości. Co więcej, często to, co najtrudniejsze dla nas, właśnie tam jest „wypychane”. To, co zapisane w podświadomości, nadal kieruje naszym życiem, mimo, że nie pamiętamy.

Identyfikując co się znajduje w obszarze nieświadomym można znaleźć przyczynę swoich zachowań i odczuć. Odróżnić, co lubisz i chcesz robić oraz znaleść źródła motywacji. To co na nas wpływa to m.in.:
– mechanizmy związane z naszymi relacjami z rodzicami,
– doświadczenia z życia,
– porównywanie się z otoczeniem,
– nabyte przekonania,
– wartości ,
– misja i wizja,
– pamięć rodowa.